Strona Główna
Lifestylowo

#metoo

  • 20 października 2017
  • Agnieszka Boryna
  • 11 Komentarzy
#metoo

W ostatnim czasie w mediach społecznościowych pojawił się krótki zapis poprzedzony hasztagiem: „#metoo”/ „#ja też”. O co chodzi? Miliony kobiet na całym świecie właśnie tym krótkim wpisem zakomunikowały, że w swoim życiu doświadczyły molestowania seksualnego.

Jaki ma to sens?

Przyznam uczciwie, że takie właśnie zadałam samej sobie pytanie. Po co? W jakim celu obnażać przed całym światem tak osobistą sprawę jaką jest doświadczenie molestowania seksualnego. Kiedy przeczytałam więcej informacji na ten temat i zerknęłam na swoją tablicę na FB, zdałam sobie sprawę, że problem dotyczy większości moich koleżanek. Bliższych i dalszych. A biorąc pod uwagę, że nie każda wykazała chęć zamieszczenia takiej informacji, może być ich jeszcze więcej. Wtedy moje pytanie „po co?” zamieniłam na: „aż tak wiele?”. Nie wiem czemu ale molestowanie seksualne w pierwszej chwili skojarzyłam z gwałtem lub z traumatycznym przeżyciem z czasu dzieciństwa. Niestety to nie wszystko. Molestowanie to również niewybredne sugestie, naruszenie nietykalności cielesnej wbrew woli ofiary, wulgarne propozycje, które wpędzają w poczucie zażenowania. mobbing i wiele innych. Kiedy przeczytałam komentarze pod jednym z takich postów, przeraziłam się. Bo #jateż.

#jateż

#jateż

Miało to miejsce 7 lat temu. Pracując w jednej z prężnie rozwijających się firm, każdego dnia spotykałam się z wieloma kontrahentami. Głównie byli to mężczyźni. Jeden z nich należał do grupy klientów o największym budżecie zakupowym. Pewnego dnia podczas mojej rutynowej wizyty w jego firmie, delikatnie ujmując, naruszył moją nietykalność osobistą. A mówiąc jasnym językiem: wyskoczył do mnie z rękoma. Moja reakcja była błyskawiczna. Odepchnęłam go od siebie i jasno zakomunikowałam, że nigdy więcej nie życzę sobie podobnych sytuacji. Do dzisiaj pamiętam jego spojrzenie. Uśmiech pełen satysfakcji i pytanie: „jesteś tego pewna?”. Wizytę szybko zakończyłam.

Poczucie winy

Na szczęście w żaden sposób ta sytuacja nie wpłynęła na moje poczucie wartości, świadomość własnej seksualności ani na pewność siebie. Pozostał jedynie niesmak i przykre wspomnienie tego wyjątkowo nieprzyjemnego incydentu. Po tym zastanawiałam się czy może „nie chcący”, nie zrobiłam czegoś, co dało przyzwolenie na takie zachowanie. Zaczęłam trochę popadać w poczucie winy. A może miałam zbyt duży dekolt, a może powiedziałam coś nie tak. Teraz wiem, że nic z tych rzeczy. Nikt nie ma prawa przekraczać wyznaczonej przez nas granicy, wbrew naszej woli i bez naszego przyzwolenia.

Warto nagłaśniać „takie sprawy”?

Teraz wiem,  że tak. Kiedy powiedziałam w firmie szefostwu o zaistniałej sytuacji, reakcja była żadna. Nikt nie widział w tym problemu. Było, stało się. Poza tym był to jeden z najlepszych kontrahentów firmy, więc miał pewnego rodzaju carte blanche. A przypominam, że było to zaledwie 7 lat temu. Kobiety nie były aż tak świadome swoich praw i przywilejów. Głośnie przyznanie się do molestowania seksualnego, to nie tylko kwestia nagłośnienia problemu. To przede wszystkim stanowczy komunikat: „nie zgadzam się, a na takie zachowanie nie ma mojej zgody, nie ma przyzwolenia”.

#metoo

Agnieszka Boryna, 20 października 2017 Ktoś kiedyś powiedział, że organizm ludzki jest jak świątynia, o którą trzeba dbać. dotyczy to również zdrowia. Nic, co raz zostało nam dane, nie jest wieczne. Naturalne podejście do zdrowia fascynowało mnie od zawsze. Prowadzę własną poradnię dietetyczną, w której udzielam praktycznych porad jak schudnąć w zdrowy i bezpieczny sposób.
  • 11
Agnieszka Boryna

Agnieszka Boryna

Ktoś kiedyś powiedział, że organizm ludzki jest jak świątynia, o którą trzeba dbać. dotyczy to również zdrowia. Nic, co raz zostało nam dane, nie jest wieczne. Naturalne podejście do zdrowia fascynowało mnie od zawsze. Prowadzę własną poradnię dietetyczną, w której udzielam praktycznych porad jak schudnąć w zdrowy i bezpieczny sposób.

  • To przerażające ile jest kobiet, które doświadczyły takich przykrych, a często i strasznych sytuacji…

    • To prawda. Dopóki nie spojrzałam na swoją tablicę na Fb, nie wiedziałam jak wiele. Masa moich znajomych..

  • Bardzo dobrze ze powstala ta akcja! Może nie cofniemy przeszłości ale uświadamiamy kobietom, że nie należy się wstydzić ani dawać przyzwolenie na takie zachowanie!

    • Dokładnie tak. To nie kobiety powinny się wstydzić. Niestety ale oprawca często wzbudza u swojej ofiary poczucie winy. Okazuje wyższość i dominację wywołując tym samym strach.

  • Koniuu

    Nawet nie słyszałam o tej akcji a szkoda bo #jateż.

  • Oczywiście, że warto nagłaśniać takie sprawy. Kobiety o takich sprawach powinny mówić głośno, by coś w końcu zaczęło się zmieniać

    • Możemy mówić za te z nas, dla których ten temat jest bolesny. Razem łatwiej.

  • Natalia K.

    Słyszałam o tej akcji, ale nie dodałam na fejsbuku wpisu ze znacznikiem #metoo. Nie dlatego, że nie doświadczyłam. Nie chciałam dzielić się z nikim bolesnymi przeżyciami z czasów dzieciństwa i uważałam, że nie warto do tego wracać.

    • Myślę, że statystyki są bardziej przerażające niż nam się wydaje… Nie każda z nas chce się przyznać bo wywołuje to bolesne wspomnienia. Dziękuję za Twój komentarz :)

  • Jako dorosła, świadoma kobieta na pewno nagłośniłabym takie zachowanie, ale jako zagubiona nastolatka – nie potrafiłam. Znacznika nie ustawiałam na tablicy, nie chciałam. Ja myślę, że wiele kobiet nadal nie ma odwagi na głos o tym mówić.

O nas
Spotykamy się regularnie. Podczas jednego z babskich spotkań, padło hasło: "(...) Bo to jest tylko dla Lejdis"  Jest to zdanie wyrwane z kontekstu a czego ono dotyczyło.. No cóż nie mogę zdradzić. Co się wydarzyło na babskim, zostaje na babskim. W taki o to sposób narodziła się nazwa tego bloga.
Signature